czwartek, 27 sierpnia 2015

czyli jak wyremontować i nie zwariować



synonim "remontować" ? : zwariować, sfiksować, ześwirować, dostać: bzika,fioła,fisia,hopla,hyzia,kota,kręćka,szmergla,świra ! 

mówiąc krótko przez dwa miesiące szmerglów, świrów , kręćków i nieustannego potu lejącego się po dupie - zza prochu, kurzu i ogólnie pojętego "gnoju" wyłonił się ON !
kwatera Najważniejszej - rezydencja Panny A !
i już wiem, że będzie moim ulubionym !  chciałabym móc skórczyć się do rozmiarów Mailegowego królika i zamieszkać za miętowymi szczebelkami , liczyć spadające po ścianie krople, huśtać się na huśtawce nie zważając na torsje - nie myśleć za dużo, nie załatwiać, nie pamiętać, nie zamartwiać, nie chuchać, nie dmuchać - po uszy zasypana brokatem i tiulem zapaść w "remontowy sen" budząc się już PO ! przy akompaniamęcie świeżo zmielonej kawy ! (o tak ! kawa prosto od Małżona ? poproszę !)
Przed nami 5 pomieszczeń - o losie ! łatka na czole "Cholerna Perfekcjonistka" coraz bardziej mnie uwiera !




tymczasem - kurier dobija się do drzwi, zupa kipi, Aniela stęka przy mojej nodzę traktując ją jak Mount Everest , a beauty maseczka wypala mi  dziurę w twarzy - muszę koniecznie przeorganizować "postowanie" przekładając je na godziny ..... nocne !



zostawiam Was z rezydencją Panny A 



















czwartek, 20 sierpnia 2015

czyli nasz nowy home sweet home




pierwszy post. pusta kartka. pusta przestrzeń . pusta głowa ? zdecydowanie nie !
w głowie tony pomysłów - białych, czystych, skandynawskich , naszych !
akcja "nowe mieszkanie" trwa !
spod nawałnicy kurzu, prochu , wszechogarniającego syfu nie widać NIC !!? - (tak przynajmniej twierdzi Pan T/M) - ja ? widzę WSZYSTKO !
widzę  okrągły stół , pastelową zastawę , świeże kwiaty , delektuje się zapachem szarlotki ledwo co wyciągniętej z piekarnika ) przecież to nasz nowy dom - i jest piękny - nawet jeśli gołym okiem niewiele widać :) 


fakt, może i nie było łatwo przejść przez to "pokojowe tornado" (pomyśleć,że przed nami jeszcze kolejnych pięć :O ) oprócz smrodu cholernie drogiej skandynawskiej farby nie czułam nic ! Zła jak osa żądliłam Pana T/M pretensjami, żalami, i błaganiami o finisz ! 
a teraz "czarno na białym"?  ---> "biało na białym" więdzę  efekty !
namacalne , wyrazne , czyste i skandynawskie !
chyle czoła widząc kawał dobrej roboty !  
(na początku bowiem był ....... HAOS )
sufitowe kasetony, pożółknięte linoleum, a na ścianach  ?? boazeria... trzeba było wyburzyć ściany, wyrwać framugi, parapety, krany, kafelki, rury - na samą myśl przechodzi mnie dreszcz... 
tymczasem dziś ? jest pięknie .cholernie zakochana ja , przebieram nogami nie mogąc doczekać się efektu finalnego :)


a Aniela ? z zaciętą miną, siłą Pudziana, i koordynacją weterana wojennego pokonuje wszelkie przeszkody . nie straszne jej kartony, puszki po farbach, potężne cyklinarki, sterty narzędzi . 
Z miną niewiniątka wciera kolejnego banana w świeżo pomalowaną podłogę.




taaaaaa daaaaam :